Zajechałyśmy pod dom. Przez resztę drogi nie odzywałyśmy się
w ogóle , przez tą sytuację byłyśmy bardzo zmieszane. Weszliśmy do mieszkania,
jego wystrój od razu przypadł mi do gustu. Za 15 min miałyśmy mieć kolację,
więc weszłyśmy do naszego pokoju i aż dech nam zaparło! Było ślicznie. Szarawy
parkiet , brązowo-beżowe ściany, łóżka drewniane –wszystko miało swój
charakter. Byłyśmy zachwycone. Przy kolacji zbyt dużo nie rozmawialiśmy , po
prostu gadka-szmatka. Po posiłku postanowiłyśmy wziąć kąpiel, zagrałyśmy w
marynarzyka, byłam ostatnia. Jak zawsze… Przyjaciółki zachwycały się wystrojem
łazienki. Nareszcie moja kolej! Tak! Wzięłam potrzebne rzeczy i ruszyłam ,
wchodząc po schodach zauważyłam, że z ramek wiszących na ścianie zostały
wyciągnięte zdjęcia, jednak nie zaprzątałam sobie teraz tym głowy. Weszłam do
łazienki i … dostałam oczopląsu. Każdy kafelek był innego koloru od intensywnej
czerni , przez ostry, neonowy róż do delikatnego, stonowanego beżu. Podłoga
była czarna. Istny odjazd! Czegoś takiego jeszcze nigdy nie widziałam ,
naprawdę.
Wzięłam prysznic, nie przepadałam za wylegiwaniem się w
wannie. Gorące strugi wody pieściły moje zmęczone i zmarznięte ciało. Jednak
wszystko co dobre kiedyś się kończy , wyszłam z kabiny, osuszyłam się
ręcznikiem, ubrałam dres, który robił za piżamę i zorientowałam się, że
musiałam zapomnieć bluzki z pokoju. Przeklnęłam w duchu, opatuliłam szczelnie
mój górny departament ręcznikiem i zeszłam na dół. Drzwi do naszej sypialni
były zamknięte, a ja dobijałam się do nich.
-Dziewczyny to nie jest śmieszne, błagam otwórzcie! Stoję
półnaga w przedpokoju. To nie jest zabawne! – wydzierałam się w niebogłosy .
W odpowiedzi usłyszałam głośne, donośne śmiechy. –
dziewczyny , ja Wam normalnie dupy z nogi powyrywam! Wpuszczajcie mnie raz,
dwa! – lamentowałam dalej.
-wohohoho! Strach się bać. Libby gangsterka! Kotku, wiesz,
że groźby są karalne?- krzyczały, nie mogłam znieść ich ciągłego chichotu.
Matko Boska! Usłyszałam dźwięk przekręcanego zamka,
zamarłam… Nie mogłam uwierzyć w to kogo zobaczyłam w progu. Nie, to nie
możliwe! To sen! Jakieś zwidy pewnie mam! Zauważyłam, że moja ręka ciągle
wisiała w powietrzu. Zaczęłam walić w drzwi jak szalona – błagam, wpuszczajcie!
Tu ktoś jest! – kopnęłam nogą w drzwi. Ałć! – aż syknęłam z bólu. I wtedy
dostałam kolejnego olśnienia , przecież ja jestem półnaga! Złapałam się za
bolącą stopę i zaczęłam powoli wycofywać do tyłu, aby ukryć się za ścianą, nie
zauważyłam progu i … straciłam grunt pod nogami, upadłam na kafelki. Chłopak w
ułamku sekundy znalazł się przy mnie, pomógł mi wstać.
-Wszystko okej? Halo! Ziemia do nieznajomej! Uszczypnąć, czy
co? – mówił chłopak
-Ałć – wyrwało mi się. To jego uszczypnięcie było bardzo
mocne … Wtedy właśnie uświadomiłam sobie, kto przede mną stoi. Harry Styles. Ten
Harry Styles. Ten prawdziwy, najprawdziwszy.
-Ha-Ha-Har-ry? – wydukałam wreszcie.
NO I JEST DRUGI ROZDZIAŁ <3 Chciałabym Was prosić,
żebyście zostawiali komentarze, bo to dla mnie bardzo dużo znaczy, naprawdę ;33
ja zostawię <3 to jest zajebiste i bardzo wciągające, liczę na kolejne zajebiste rozdziały <3
OdpowiedzUsuńJesteś wspaniała, czekam na rozdział 3 !
OdpowiedzUsuń