Koniec marca. Śnieg , -17 stopni – to dosyć nietypowa pogoda
dla Polski w okresie marca .
-Przypatrywałam się w krajobraz za oknem z niedowierzaniem.
Byłam taka podekscytowana jutrzejszym wyjazdem do Londynu . Obóz językowy – to
jest to . To będzie mój trzeci raz w stolicy Wielkiej Brytanii . – wciągnęłam
mocno powietrze płucami , na samą myśl o dniu następnym przez moje ciało
przechodziły miłe wstrząsy . Ubrałam gruby sweter, założyłam drugą parę skarpet
, opatuliłam szalikiem , przyodziałam parkę i ulubione trapery. Krzyknęłam na
pożegnanie do mamy – Idę do Margaret! – Dorothy wychyliła głowę z kuchni i
kiwnęła potakująco głową. Wyszłam na dwór , brr… Polska zmieniła się w Syberię.
W Londynie temperatura miała być podobna. Wzdrygnęłam się na samą myśl. Na
szczęście do Maggie miałam niedaleko. Margaret Lilly Jones była jedną z trzech
moich najlepszych przyjaciółek. To dziewczyna zabawna, pełna optymizmu i …
głupich pomysłów. Eh!
Wdrapałam się na drugie piętro i zapukałam skostniały dłońmi
do drzwi , Meg od razu otworzyła .
-Hej Directioners! – obdarowała mnie soczystym buziakiem w
policzek.
-Em , zamknij się , bo Wojtek spod 7 przyjdzie i nam
wpieprzy , wiesz , że on słucha samego metaluuu – mruknęłam.
Popatrzyłyśmy na siebie i
równocześnie wybuchnęłyśmy śmiechem . W równie szampańskim humorze spędziłyśmy
nasz ostatni dzień w Polsce. O godzine 20 , musiałam zbierać się do domu – to
do jutra , nie spóźnij się na zbiórkę! -krzyknęłam do przyjaciółki i już mnie
nie było. Za trzy minuty byłam już u
siebie w domu. Mama przygotowała mi wszystko do podróży , kochana
kobitka-pomyślałam . Wzięłam gorący prysznic, umyłam zęby i znowu wylazłam z
mieszkania. Tym razem w piżamie. Zapukałam do drzwi na prawo od moich . Stanął
w nich jak zawsze uśmiechnięty Tay – mój najlepszy przyjaciel . Tylko
przyjaciel! Mimo, że był tak cholernie przystojny, nie czułam do niego nic
więcej , oprócz siostrzanej miłości. Pożegnaliśmy się ze sobą, a ja ze łzami w
oczach wróciłam do siebie. Nie na widzę pożegnań. Położyłam się do łóżka, okryłam
starannie kołdrą i polarem , wzięłam do ręki pamiętnik i postanowiłam napisać
ostatni wpis : Panie Boże , jeżeli naprawdę jesteś tam na górze, to spraw aby
ten wyjazd był najlepszy na świecie. Mogłybyśmy poznać One Direction , no ale
dobra , bez takich. Po prostu spraw, abyśmy nigdy tej wycieczki nie zapomniały!
. Odłożyłam notes na szafkę nocną i zasnęłam . Tej nocy wyjątkowo nic mi się
nie śniło …
Obudził mnie dźwięk budzika równo o 9:00. Wsunęłam nogi w
wygodne kapce, narzuciłam szlafrok i poszłam zjeść śniadanie. Zrobiłam sobie
delikatny makijaż i ubrałam tak wygodnie jak tylko mogłam. Bordowe dresy,
czarny sweter wkładany przez głowę mojej ulubionej projektantki Dorothy
Perkins(tak to moja mama) , parka , trapery – byłam gotowa do wyjścia.
Zarzuciłam torbę na ramię , a poduszkę pod rękę. Wsiadłyśmy z mamą do auta i
pojechałyśmy na miejsce zbiórki. Margaret i Jasmin już tam były. Podeszłam do
nich i trafiłam na dyskusję, którą one mogły toczyć godzinami.
-Mówię Ci, że Harry wytatuował sobie wieszak, dlatego, że ma
ku temu jakieś powody-powiedziała Jasmin tonem nieznoszącym sprzeciwu.
-Jasne, jasne , wmawiaj to sobie dalej. Prawda jest taka, że
zrobił to , bo mu się nudziło, a to, że chce wyglądać jak brudnopis to nie moja
wina- odszczekała się Margaret.
-Zobaczymy co powie na Twoją opinię Kate- syknęła brunetka
-Pewnie mnie zabije-wzruszyła ramionami blondynka.
Roześmiałyśmy się chóralnie. Katherine przyszła pare minut
później. Rodzice załadowali nam bagaże do luku i ruszyliśmy. Pani Victoria zabrała
głos tylko raz : Obóz wygląda tak jak zawsze , tydzień zwiedzamy i tylko noce
spędzacie u rodzin , a drugi cały z nimi. Błagam dajcie mi spać w nocy,
szczególnie mówię do Libby i reszty sferajny .
Udałam zaskoczoną , ale zaraz autokarem wstrząsnęły salwy
śmiechu. Podróż mijała bez przeszkód , siedziałam z Jasmin, która ułożyła się
tak, że miałam jeszcze całkiem sporo miejsca dla siebie. 28 godzin w
śmierdzącym pojeździe i wreszcie upragniony LONDYN , a raczej jego obrzeża. Jak
zawsze w parku Hilton miały czekać na Nas nasze angielskie rodziny. Pani
Victoria wywoła naszą świętą czwórkę i wyszłyśmy . Na chodniku stała bardzo
ładna kobieta, brunetka, lat ok. 40 , miała piękny uśmiech i nieskazitelną
figurę . –chciałabym tak wyglądać w jej wieku – przemknęła mi myśl. Miałam
jakieś dziwne wrażenie, że znam tą kobietę. Ale zaraz się otrząsnęłam, bo
przecież to niemożliwe. Przywitała Nas , przytulając każdą po kolei, Wsiadając
do jej auta Jasmin uniosła ręce do góry i powiedziała – Spraw Boże , aby miała
przystojnych synów. Wybuchnęłyśmy niekontrolowanym śmiechem, a Anne – tak
nazywała się nasza angielska rodzicielka spojrzała na naszą grupkę jak na osoby
niezrównoważone psychicznie. Odjechałyśmy , Anne zaczęła opowiadać o swojej
rodzinie , miała córkę Gemmę i syna Rogera, który studiował na Oxfordzie-
trochę dziwnie się zachowywała mówiąc o swoich dzieciach, jednak zignorowałam
to.
-Mieszkam w Holmes Chapel, to już niedaleko. – stwierdziła
kobieta.
Chwila osłupienia i nagle przeraźliwy krzyk naszej czwórki. Każda
z Nas wiedziała, że właśnie tam znajduje się rodzinny dom Harr’ego! Ann
zaśmiała się – Harry Styles , hm?
Zatkało mnie momentalnie, zresztą tak samo jak moje
przyjaciółki. – Nie , no oczywiście ,że nie. A kim on jest? – skłamał szybko .
Po czym dodałam – chodzi o to, że tu mieszkała kiedyś ciotka Kate, niedawno się
wyprowadziła, ale miała bardzo przystojnego syna.
- Tak , a jak ona się nazywała? Pewnie będę ją znała ,
Holmes Chapel to mała miejscowość. –nie dawała za wygraną Angielka. –Em , Em ,
moja ciocia nazywa się – zaczęła Katie, jednak przerwał jej dźwięk dzwoniącego
telefonu. Oczywiście WMYB było jej sygnałem . Zalałyśmy się rumieńcem , a ja
walnęłam otwartą dłonią w czoło, aż zabolało,
Interesująco zaczął się ten nasz obóz …
Kochanie, to będzie hit internetu!
OdpowiedzUsuńZe zniecierpliwieniem czekam na kolejne rozdziały!
Kocham Cię<3
to jest istnie zajebiste<3 LOVE YOU<3 proszę szybko o kolejne rozdziały!!!
OdpowiedzUsuń