środa, 31 października 2012

ROZDZIAŁ 9


Jechaliśmy już od dobrych dwóch godzin.

-Harry, ile jeszcze będziemy jechali?- niecierpliwiłam się

-Jakieś pół godziny. Coś ty taka niecierpliwa- oburzał się mój ukochany

-Harold- skierowałam wzrok na chłopaka- mam do ciebie poważne pytanie

-Hm?- odwrócił się w moją stronę

-Patrz na drogę!- nakazałam

-Pamiętasz nasze pierwsze śniadanie w Holmes Chapel?- pokiwał potakująco głową

-Właśnie-kontynuowałam – dlaczego flirtowałeś, wtedy z Kate?- spytałam niepewnie, przełykając głośno ślinę

-Emm, no wiesz powiedziałaś mi, że jest moją wielką fanką, więc chciałem sprawić jej po prostu radość , no i – zawahał się – pomyślałem, że będziesz zazdrosna, chyba mi się udało, bo odeszłaś od stołu jak poparzona- uśmiechnął się nie kryjąc satysfakcji

-Jasne, ja obrażona? Pff, chyba w twoich snach- prychnęłam

-Taaa, oczywiście- Styles odgarnął niesforną grzywkę

-No tak, nie byłam wtedy zazdrosna!- zarzekałam się

-No załóżmy, że ci wierzę- wreszcie uległ – Ja też mam właściwie do ciebie pytanie- chłopak pokazał swoje urocze dołeczki. Spojrzałam na niego wyczekująco.

-Tego wieczoru, kiedy się poznaliśmy, powiedziałaś mi, że wolałabyś, żebym był Liamem. Nadal tego chcesz?- uśmiech zszedł z jego twarzy.

-Oczywiście, że nie! Harry, przyznaję przed poznaniem ciebie, kiedy jeszcze byłam najzwyczajniejszą fanką, niczym nie wyróżniającą się spośród innych, najbardziej lubiłam z zespołu Payn’a . Był dla mnie ideałem. Myślałam, że kiedy go zobaczę moje serce będzie biło jak szalone, ale tak nie było. Jednak gdy widziałam ciebie moje serce przeszywały drgawki, serce włączało trzeci bieg, a ręce trzęsły się jak szalone. Teraz też tak jest i myślę, że jeszcze przez dłuższy okres się to nie zmieni. Wiem jeszcze jedno. Na sto procent. Po prostu cię kocham i tyle- w oczach zakręciła mi się pojedyncza łza.

-Ja ciebie też kocham, Libby. Przykro mi, że nie mogę cię teraz pocałować, no ale muszę patrzeć na drogę- zauważyłam grymas na jego twarzy, który po chwili przerodził się w zawadiacki uśmiech.

-Może włączę radio ? – nie czekał na moją odpowiedź, tylko przycisnął PLAY

W uszach rozległy mi się dźwięki bardzo dobrze znanej piosenki- Call me maybe

-O nie, nie, nie, lepiej to wyłącz, bo zaraz zacznę śpiewać, a to nie skończy się dobrze ani dla mnie ani dla ciebie. Strasznie fałszuję – jęknęłam

-No to pofałszujmy sobie razem!- Harry był cały w skowronkach. Widziałam jak strasznie kręci go muzyka. No i zaczęło się. Śpiewaliśmy tak głośno, że nie słyszałam własnych myśli


Your stare was holding
Ripped jeans, skin was showing
Hot night, wind was blowing
Where you think going, baby?

Hey, I just met you, and this is crazy,
But here's my number, so call me, maybe?
It's hard to look right, at you baby,
But here's my number, so call me, maybe?
Hey, I just met you, and this is crazy,
But here's my number, so call me, maybe?
And all the other boys,try to chase me,
But here's my number, so call me, maybe?

 

 

Po około trzech minutach naszego wycia, wjechaliśmy w leśną uliczkę.

-Kotku, to już naprawdę niedaleko- oznajmił Harry, a ja wokół widziałam tylko drzewa i nic więcej …

sobota, 27 października 2012

ROZDZIAŁ 8


Obudziłam się po godzinie 7. Zobaczyłam chyba najsłodszy widok świata : śpiącego Harrego.

Jego ramię delikatnie otulało moje szczupłe ciało. Delikatnie wzięłam rękę chłopaka i powoli wstałam z łóżka. Otworzyłam drzwi i po cichutku zaczęłam schodzić po schodach. W kuchni zastałam już Margaret i Anne. Przywitałam się z nimi.

-Jak minęła noc?- przyjaciółka przygryzła dolną wargę.

-Było cudownie, rozmawialiśmy, rozmawialiśmy, rozmawialiśmy… - wbiłam wzrok w ścianę.

-Tylko rozmawialiście?- Ann, puściła oczko. Roześmiałyśmy się.

-Tak- odparłam zupełnie poważnie, układając nogi tak, abym mogła usiąść na krześle po turecku.

-Chcesz naleśnika?- mama Harrego podstawiła mi pod nos kopiasty talerz placków, było ich około 30, jak nie więcej.

-Z chęcią, ale po co ich aż tyle zrobiłaś? Całe Holmes Chapel zaprosiłaś na śniadanie?- sięgnęłam po Nutellę.

-Chyba zapomniałaś, że Niall tymczasowo tu mieszka- Meg wywróciła oczami.

-No taaak- znowu wybuchłyśmy śmiechem.

-A wam co tak wesoło?- do kuchni wszedł Harry, przeciągając się leniwie.

-Nic, nic- powiedziałyśmy równocześnie

-Dzień dobry, kochanie- pocałował mnie w usta i zajął miejsce naprzeciwko. Oblałam się rumieńcem.

-Witam, witam!- do kuchni wszedł rozradowany Horan. – A co tutaj tak … mmm naleśniki!- zachwycił się na widok zawartości talerza.

Po upływie piętnastu minut każdy był już najedzony. Irlandczyk zjadł 11 naleśników, a do tego owsiankę, jak wspominał : na lepsze trawienie!

Na dzisiejszy dzień przygotowałam sobie ciemne jeansy, a do tego o odcień jaśniejszą koszulę, na kołnierzyku miała złote ćwieki. Ubrałam ulubione traperki, komin oraz parkę koloru khaki. Włosy pozostawiłam rozpuszczone, jak zwykle falowane. Makijaż nie był zbytnio wymagający, na co dzień wybierałam delikatny: mas cara, trochę różu na policzkach a usta muśnięte malinowym błyszczykiem.

-Wyglądasz ślicznie- Harry przyciągnął mnie do siebie i pocałował w policzek na pożegnanie.

Kate i Jasmin stawiły się u nas równo o 8. Ruszyłyśmy na zwiedzanie Londynu. Miałyśmy wyśmienite humory, do momentu aż Katherine opowiedziała nam o nocy spędzonej z Mickiem. Każda wysłuchała jej historii z otwartą buzią

-Ale zabezpieczyliście się?- moja troska o przyjaciółkę sięgnęła zenitu.

-Nie jestem głupia. Byliśmy rozsądni- ta odpowiedź troszkę mnie uspokoiła.

Opowiadałyśmy jeszcze przez chwilę o tym, jak minęły nam noce z ukochanymi.

Postanowiłam zabrać głos. – Dziewczyny, super, że tak świetnie się bawimy, ale my wyjeżdżamy niedługo do Polski, prawdopodobnie nigdy więcej już nie spotkamy chłopaków, którzy w przeciągu paru dni stali się dla nas całym życiem- upiłam łyk kawy, mojej ulubionej Caramel Macciato ze Sturbacksa.

-Tak, wiem, ale ja sobie nie wyobrażam budzenia się bez Nialla u boku. W końcu znalazłam kogoś, kto mnie rozumie i przy kim mogę być po prostu sobą. A teraz muszę już go opuścić- Margaret przełknęła głośno ślinę.

-Meg, proszę cię, jakoś to będzie, ja mam plan- przyciągnęłam ją do siebie, a ta wtuliła się mocno.

-Jaki plan?- Jasmin wyrwała mi kubek z kawką z ręki i upiła parę łyków.

-Jak mi oddasz kawusię, to wam opowiem- Jess z niechęcią oddała mi gorącą ciesz, która wywoływała zawsze uśmiech na mojej twarzy.

-No to dajesz- Meg otarła mokre policzki.

-Postanowiłam , że po ukończeniu gimnazjum wyjadę do liceum tutaj. – banan znowu zagościł na mojej twarzy

-To wspaniały pomysł Libby! Ja też wyjeżdżam razem z tobą- Jasmin podniosła się z murku, na którym siedziałyśmy.

-I ja!- Meg również podniosła się na równe nogi

-A ja nie wyobrażam sobie życia bez was – Kate dołączyła do grupki, która spoglądała na mnie wyczekująco. Podniosłam swój zadek i po chwili trwałyśmy w grupowym uścisku.

-Znalazłam już nawet fajne liceum. Klasa międzynarodowa, z francuskim( w sam raz dla nas, bo uczyłyśmy się go na poziomie rozszerzonym przez całe gimnazjum), no a przede wszystkim jest publiczne, więc nie trzeba wydawać wielu pieniędzy- ogłosiłam wiadomość.

-No i wszystko się ułożyło!- krzyknęła Meg, zwracając uwagę przechodniów. Parsknęłyśmy śmiechem.

-Powiedziałabym, że klub szalonych dziewic wkroczył na nową drogę życia, ale któraś już opuściła to zacne grono- spojrzałam wrogo na Kate. Po czym znowu zaczęłyśmy śmiać się jak szalone. Następnie ruszyłyśmy na zakupy, w końcu byłyśmy na Oxford Street!

Najpierw sklep Vansa, każda z nas zaopatrzyła się w pare nowych trampek. Ja wybrałam bordowe z ciemniejszymi aplikacjami po bokach, Jasmin zdecydowała się na neonowy róż, a Margaret podążyła za trendami, kupując granowe tenisówki z czerwonymi truskawkami. Kate postawiła na klasykę i wybrała czarne z białą podeszwą. Obskoczyłyśmy jeszcze parę sklepów i z uśmiechem na mordkach weszłyśmy do autokaru obładowane torbami. Usiadłam z Maxem i zaczęliśmy gadać o naszych łowach. Na samą myśl o powrocie do domu miałam ochotę skakać dupką do sufitu i tańczyć do białego rana.

 --------------------------------------------------------------------

 

Każdym dzień wyglądał podobnie, codziennie zwiedzałyśmy Londyn ze swoją grupą z Polski, a wieczorem… Ah! Te wieczory! Były cudowne, wszystkie wyjątkowe. Dla niektórych mogłoby wydać się to nudne, ale nie dla mnie! Chłonęłam każdą chwilę z Harrym. Z każdą sekundą, minutą, godziną, kolejnym dniem zakochiwałam się w nim coraz bardziej.

Pragnęłam budzić się przy nim i zasypiać. Uwielbiałam jego dotyk, słowa, pocałunki- wszystko. Minął tydzień, ten drugi mieliśmy spędzić tylko i wyłącznie z naszymi angielskimi rodzinami, ta myśl radowała mnie niesamowicie! Harry kazał mi spakować ciuchy na 6 dni. Nie chciał powiedzieć, gdzie jedziemy. W wieczór przed wyjazdem rozmawiałam z przyjaciółkami, żadna z nich oprócz Jasmin nie wiedziała gdzie jedzie. Josh zabierał Jess do swojej babci na farmę, dziewczyna była cała w skowronkach.

 -----------------------------------------------------------------------

Harold pakował bagaże do BMW x5. Zdziwiłam się, kiedy przyniósł dwie zgrzewki wody, i 5 toreb z jedzeniem + przenośną lodówkę.

-Kochanie, na co nam taki ekwipunek? Przecież tam są na pewno jakieś sklepy- rzuciłam torbę na tylne siedzenia.

-No tak właściwie to nie - Harry podrapał się za uchem.

-Jeszcze mi powiedz, że nie ma tam zasięgu- wybałuszyłam oczy na chłopaka.

-Tak jakby , to… nie ma- bąknął Styles

-Harry gdzie ty mnie wywozisz?! Nooo- zaczęłam marudzić

-Spokojnie, złość piękności szkodzi- chłopak pocałował mnie w policzek

-Już bardziej nie może mi zaszkodzić- odpowiedziałam, krzyżując ręce na piersiach.

-Ale ty głupiutka- Harry postukał mnie palcem w czoło.

Pożegnaliśmy się z Gemmą i Ann. Postanowiłam napisać SMS-y do rodziców i przyjaciółek, żeby się o mnie nie martwiły, ale nie będę miała jak się z nimi kontaktować przez najbliższe dni.

Wsiedliśmy do auta i odjechaliśmy w nieznane …

niedziela, 14 października 2012

RODZIAŁ 7



                                                         Z PERSPEKTYWY MARGARET

Niall był taki cudowny. Miły, mądry, wygadany, szalony ale przy tym spontaniczny – chłopak, stworzony dla mnie.
-Meg, meg – wyrwał mnie z rozmyślań Irlandczyk – złączamy łóżka czy wolisz spać osobno?
-Oczywiście, że śpimy razem!- wykrzyknęłam entuzjastycznie
-Margaret- chłopak przyciągnął mnie do siebie – obiecaj mi, że pomimo tego, że jestem sławny nie zostawisz mnie. Obiecaj mi, że żadne fanki, żadne plotki nie zniszczą tego co nas łączy! Proszę obiecaj! Nie znam Cię prawie w ogóle, ale wiem, że każdego dnia chcę odkrywać Twoje tajemnice, nawet te najgłębiej skrywane – Niall wziął moją rękę i delikatnie ją ucałował. – Kotku, to ty mi obiecaj, że mnie nie zostawisz! Ja tobie to przysięgam, ale ty możesz mieć każdą …
- Ale chce Ciebie- po tych słowach złożył na moich ustach gorący pocałunek


                                               Z PERSPEKTYWY KATE
-Mick, Mick- krzyczałam- proszę, popatrz na mnie! Coś się stało?- patrzyłam zatroskana na chłopaka.
-No bo … no, bo … - jąkał się. – No bo co?- przerwałam mu
-Jestem prawiczkiem, tak?- zakrył swoją twarz dłońmi. Zachichotałam.
-Wiedziałem, że tak zareagujesz! Bo to nienormalne, żeby siedemnastolatek nie uprawiał jeszcze sexu, co?- syknął i wstał z łóżka. Złapałam go za ramię i zmusiłam, aby na mnie popatrzył. Ujęłam jego twarz i szepnęłam – ty prawiczek ja dziewica, duet idealny nieprawdaż? – po czym delikatnie musnęłam jego gorące wargi.

                                  
                                                              Z PERSPEKTYWY JASMINE
- To co oglądamy? Komedia romantyczna? Może „Pokojówka na Manhatanie”? – spytał Josh.
-Tak z chęcią- obdarowałam go jednym ze swoich najpiękniejszych uśmiechów. Blondyn włączył film i położył się koło mnie. Przytulił swoimi silnymi ramionami, a ja wdychałam jego przyjemny zapach.
-Jasmin nie chcesz tego oglądać? Może wolisz … - zamknęłam mu usta pocałunkiem.
-Wole Ciebie- przygryzłam delikatnie dolną wargę. A później … później zasnęliśmy.


 -----------------------------------------------------------------------------



- Libby zawróciłaś mi w głowie, ja świruję, moje serce bije przy tobie jak oszalałe- wziął moją rękę i przyłożył do swojej klatki piersiowej. Faktycznie: akcja jego serca była przyśpieszona.
- Harry a czy ja nie jestem dla ciebie tylko przygodą na jedną noc? Chociaż pamiętaj, że mi się z tym nie śpieszy – spytałam
-Nie, oczywiście że nie!- zaprotestował
-A co cię łączyło z Caroline Flack?- popatrzyłam na zielonookiego
-Ymm, no chcę być wobec ciebie szczery, więc zacytuję po prostu tytuł filmu „ To tylko sex”, nie chcę żebyś wyrobiła sobie o mnie jakąś złą opinię, ale z tobą jest inaczej, Caroline pociągała mnie tylko fizycznie- doceniłam jego szczerość
- A ta modelka, z którą ostatnio cię widywano?- nie dawałam za wygraną-To przyjaciółka, po pewnym czasie znajomości powiedziała mi , że czuje do mnie coś więcej, ja nie czuję do niej tego samego, więc odrzuciłem jej zaloty- Harry mówił jak na spowiedzi
-Ym, Harry ja chyba jestem nieco inna od dziewczyn, z którymi dotychczas się spotykałeś, nie wiem czy ci to przeszkadza, ale ja na przykład w porównaniu do nich nie myślę tylko o tym i wcale jeszcze tego nie robiłam – postanowiłam być równie szczera co on
- Nie przeszkadza mi to, wręcz przeciwnie. Nie będę na nic nalegał, będę czekał. A jeżeli to mi będzie dane stać się twoją pierwszą wielką miłością to będę najszczęśliwszym chłopakiem na świecie, mimo że już jestem- pocałował mnie w czoło
-Dziękuję, mam nadzieję, że będziesz moją pierwszą i ostatnią miłością- odparłam
-Nie muszę być pierwszą, ważne żebym był ostatnią- zlustrował mnie swoim hipnotyzującym spojrzeniem.
-Harry, no ale ja i tak za niecałe dwa tygodnie wyjeżdżam do Polski, nasza znajomość pewnie się skończy równocześnie z moim wyjazdem. Nie chcę żeby tak było – spuściłam głowę, nie chciałam, żeby zauważył, że w oczach zakręciły mi się łzy
-Jesteś dobrą uczennicą? – MÓJ chłopak zbił mnie z tropu.
-No uczę się całkiem nieźle, ale co to ma do rzeczy?- Harold wywrócił oczami, jakby było to oczywiste
-No, to logiczne, myślę że jeżeli masz dobre oceny to nie powinnaś mieć żadnych problemów z dostaniem się do jakiegoś liceum w Londynie – rzuciłam mu się na szyję.
-To fantastyczny pomysł! Wszystko układa się w całość, mój tato ma być przeniesiony z pracy do Londynu, moja mama ma jedną ze swoich pracowni właśnie tutaj. Nareszcie mogliby być razem, a nie jakiś związek na odległość! No i ja byłabym blisko ciebie – zaklaskałam w dłonie, jak małe dziecko, które dopiero co dostało wymarzony prezent.
A później  , później rozmawialiśmy z Harrym o wszystkim. O naszym życiu, o dzieciństwie, o przyszłości, o tym co lubimy czego nie, jakiej muzyki słuchamy, co nas irytuje a co wywołuje uśmiech na naszej twarzy- mieliśmy bardzo dużo wspólnego.
-Libby codziennie nosisz ten sam naszyjnik, ma on dla Ciebie jakieś szczególne znaczenie?- spytał Harry
-Tak, dostałam go od Tay’a , mojego najlepszego przyjaciela, odkąd pamiętam przyjaźnimy się, mogę mu o wszystkim powiedzieć, darzę go ogromnym zaufaniem, mieszkamy koło siebie, właściwie jego drzwi są koło moich, nie chodzimy razem do szkoły, ale wspólnie się uczymy, spędzamy razem weekendy, a ten naszyjnik dał mi w imię naszej przyjaźni – zakończyłam swoją wypowiedź.
-Mówisz o nim jak o najważniejszym skarbie na świecie, nie łączy was coś więcej niż tylko stosunki przyjacielskie?- chłopak był nieco podejrzliwy
-Oczywiście, że nie głupku! Lubię tak trochę bardziej tylko ciebie!- powiedziałam
-Harry, ale zanim tu przyjadę to miną 3 miesiące, to całkiem sporo. Za ten czas muszę zdać dobrze egzaminy, wybrać liceum, dobrze chociaż, że tato dostanie mieszkanie od firmy, ciekawe czy moje przyjaciółki będą chciały też się przenieść- zamartwiałam się.
-Libby ale ja mam swoje mieszkanie w centrum Londynu, dopiero co je kupiłem, jest jeszcze nieumeblowane, ale możemy je wspólnie urządzić. Chciałbym mieszkać z tobą, budzić się przy tobie i zasypiać- w jego oczach dostrzegłam iskierki.
-Ale ja jestem niepełnoletnia- jęknęłam
-Myślę, że to nie byłoby problemem- Harry przyciągnął mnie mocniej do siebie, a ja błądziłam palcem po jego nagim torsie. Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę i około 2 w nocy odpłynęłam w głęboki sen w objęciach Harolda …




sobota, 6 października 2012

ROZDZIAŁ 6



-Harry trochę mi tu zimno- powiedziałam
-No, to chodźmy do domu- złapał mnie za rękę. Po chwili jednak zatrzymał się
-Libby, chcesz ujawnić nasz związek, czy trzymać go na razie w tajemnicy? -spytał
-Jak ty wolisz, mi to bez różnicy- odpowiedziałam bez dłuższego namysłu.
-Może powiedzmy to tylko naszym przyjaciołom, a z okazywaniem naszego uczucia publicznie poczekajmy, no bo wiesz fanki i papparazi nie dadzą nam żyć. A ja chcę się tobą nacieszyć. Zakochuje się w robie z każdą chwilą coraz bardziej, wiesz?- zbliżał się już, aby mnie pocałować, jednak odepchnęłam go. – Tak, masz rację. Zróbmy tak jak mówisz. Ja też chyba się w Tobie zakochałam- po tych słowach przyciągnęłam go do siebie, tym razem on oddalił się ode mnie
-Chyba?- w jego oczach widziałam niepewność i zakłopotanie
-Na pewno- poprawiłam się
-Mam ci wierzyć?- nadal stał w bezpiecznej odległości ode mnie
-Tak- wtedy złożyłam na jego ustach soczystego całusa – teraz wierzysz?
-Chyba będziesz musiała się bardziej postarać- zarzuciłam ręce na jego szyje i sprawiłam, że nasze klatki piersiowe stykały się. Całowaliśmy się jeszcze przez chwilę po czym udaliśmy się w stronę drzwi frontowych.
-Gdzie wyście się podziewali?!- warknął Lou na przywitanie.
-Yyy, no stary słuchaj- zaczął mój ukochany
-Czy ja o czymś nie wiem?- spytał Tomlinson podejrzanym głosem.
-Wiesz to chyba koniec Larr’ego- Harry mocno mnie przytulił
-A ja myślałam, że wasz bromance zakończył się jakiś rok temu, kiedy zaczęłam z robą chodzić, Louis!- usłyszeliśmy Eleanor, która stała na końcu przedpokoju ze skrzyżowanym rękami na piersiach. Wyglądała jak obrażone dziecko. Wszyscy zgodnie roześmialiśmy się.
Nasi przyjaciele, kiedy dowiedzieli się, że jesteśmy parą szczerze nam gratulowali i życzyli szczęścia. Ok. 22 Danielle, Liam, El oraz Lou pojechali do swoich domów.
Do Harr’ego podszedł Josh, po chwili dołączył do niego Mick.
-Słuchaj mieszkamy na drugim końcu tej ulicy, więc może Jasmin i Kate mogłyby mieszkać razem z nami przez te dwa tygodnie pobytu w Londynie?- spytał blondyn, zalewając się rumieńcem.
-Jeżeli dziewczyny tego chcą to nie widzę problemu. Tylko pamiętajcie, że przez 5 dni muszą być o 7:00 koło nas, żeby moja mama mogła je zawieźć na miejsce zbiórki. Drugi tydzień możecie spędzić z nim jak chcecie. A później- zawahał się – pojadą do Polski- dokończył.
Po upływie godziny moje przyjaciółki miały spakowane już walizki i wszystkie swoje rzeczy.
Przytuliłam je i szepnęłam do ucha- tylko bez żadnych ceregieli, wiecie grzecznie i spokojnie, tak? – Każda skinęła potakująco głową
-Tylko uważajcie na nie – rzuciłam w stronę chłopców – Dobrze- drzwi zamknęły się z hukiem.
-Nie martw się, wszystko będzie w porządku. Znam Micka i Josha od bardzo dawna, to odpowiedzialni i mądrzy faceci. Do niczego nie będą je zmuszać, ani nic złego im nie zrobią. Dziewczyny są z nimi bezpieczne- Harry zauważył moje zatroskanie.
-Pewnie masz rację. – uśmiechnęłam się delikatnie – A gdzie Meg i Niall?
-Myślę, że w waszym pokoju, stamtąd dochodzą te dziwne odgłosy i śmiechy- poruszył dziwnie brwiami. Rozśmieszyło mnie to. Zapukaliśmy do sypialni i weszliśmy do niej.
Margaret i Horan leżeli objęci w łóżku. Kiedy nas zobaczyli poderwali się na równe nogi.
Nie wiem co wtedy we mnie wstąpiło. Stanęłam na palcach i zmusiłam Harr’ego aby na mnie się schylił. Pocałowałam chłopaka, mimo że był to krótki pocałunek to i tak moje ciało przeszły drgawki. Nie potrafiłam wyjaśnić tego w jaki sposób Harry na mnie działał.
Margaret rzuciła mi się w ramiona i niemal mnie przewróciła.- Ja wiedziałam, że między wami coś ikrzy, no ja wiedziałam!- wydzierała mi się do ucha.
Usiedliśmy z Loczkiem(pozwolił mi siebie tak nazywać) na łóżku , które miało być moim, jednak nie miałam jeszcze okazji na nim spać. Czułam, że takowa się szybko nie nadarzy.
Rozmawialiśmy o tym, co wydarzyło się dzisiejszego wieczoru.
-Wiesz, Meg chciałbym Cię poinformować, że na tą imprezę przyjechałem prosto z lotniska. Wróciłem z Irlandii. Wypiłem parę piw, więc uzgodniłem z Harr’ym, że dzisiejszą noc spędzę tutaj. Cieszysz się? – Horan uśmiechnął się zawadiacko.
Moja przyjaciółka rzuciła się na niego , cmoknęła w policzek i krzyknęła – Jeszcze się pytasz?!
-Niall właściwie to możesz spędzić tu najbliższe dwa tygodnie. Dom jest wystarczająco duży, aby nas wszystkich pomieścić. Myślę, że Margaret będzie szczęśliwa. Możecie zająć ten pokój – powiedział. Irlandczyk przytulił swojego kumpla, Maggie uczyniła to samo.
-A gdzie ja będę spała?- wywróciłam oczami
-Kochanie, to chyba logiczne, u mnie na górze, no chyba że nie chcesz- udał minę zbitego psa.
-No skoro nalegasz, to chyba nie mam wyjścia – wciągnęłam głośno powietrze – nie no, oczywiście, że chcę!- ucałowałam go w policzek.
Harry wziął na górę moją walizkę i wszystkie rzeczy. „Przeprowadzka” była zakończona po około 10 minutach. Było już przed północą. Poszłam się wykąpać, trwało to ok. pół godziny, po mnie zrobił to Harry, zajęło mu to tyle samo czasu ile mnie. W czasie kiedy go nie było ułożyłam się na kanapie. W pokoju było tylko jedno łóżka, co prawda dwuosobowe …
Harry przyszedł, był bez koszulki, w samych dresach.
- A tobie co odwaliło, raz dwa na łóżko- rozkazał
-Nie kotku ja śpię na kanapie, a ty na łóżku. Nie zapominaj, że to ja jestem twoim gościem, a nie ty moim- powiedziałam to i naciągnęłam na siebie kołdrę, która po chwili została ze mnie brutalnie ściągnięta. Harry wziął mnie na ręce, mimo iż próbowałam go kopnąć, a później wierzgałam się. Chłopak położył mnie na łóżku i szepnął do ucha – ty śpisz tutaj.
Pochylał się nade mną. Pocałowałam go i stwierdziłam stanowczo – NIE.
Harry zaśmiał się- myślałaś, że mnie tym przekonasz? O nie, nie . Założymy się, że spędzisz dzisiejszą noc tutaj?- uśmiechnął się łobuzersko. Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo zaczął mnie łaskotać. Pisnęłam. – Aaaaaaa, Harolda no przestań, aaaaa, puść mnie, błagam aaaa, stop , stop! To tortura, proszę – błagałam
-Cicho tam na górze!- usłyszeliśmy z dołu Anne.
-Ona zawsze zjawia się w najmniej odpowiednim momencie- stwierdził Harold
Roześmialiśmy się. – Tak, więc masz łaskotki?- Harry położył się koło mnie
-Nie, tak mi się tylko piszczeć chciało- powiedziałam teatralnym głosem. – Tak, więc- kontynuowałam – nie chcę, żebyś spał na kanapie – odwróciłam się w jego stronę.
-A ja nie chcę, żebyś ty tam spała i co teraz zrobimy? – wziął głęboki oddech
-Tak sobie pomyślałam- przeciągałam słowa bawiąc się jego loczkami- że może moglibyśmy razem spać na łóżku?- przygryzłam dolną wargę.
-Moje modlitwy zostały wysłuchane!- rzekł Harry unosząc ręce w górę.
-Ale kochanie bez żadnych takich!- przykryliśmy się kołdrą, wzięłam jedną z wielu poduszek i położyłam ją między nami. Styles popatrzył na mnie – no ty sobie chyba żartujesz?- rzucił poduszką w kąt pokoju. Zaczęliśmy się całować, nasze ciała były bardzo blisko siebie.
To wszystko było jak sen, cudowny sen, z którego nie chciałam się budzić …



No i jest rozdział 6 ;) Chciałabym Was bardzo prosić o pozostawianie komentarzy, bo to dla mnie bardzo dużo znaczy. Dziękuję i miłego czytania życzę ;33