-Harry trochę mi tu zimno- powiedziałam
-No, to chodźmy do domu- złapał mnie za rękę. Po chwili
jednak zatrzymał się
-Libby, chcesz ujawnić nasz związek, czy trzymać go na razie
w tajemnicy? -spytał
-Jak ty wolisz, mi to bez różnicy- odpowiedziałam bez dłuższego
namysłu.
-Może powiedzmy to tylko naszym przyjaciołom, a z
okazywaniem naszego uczucia publicznie poczekajmy, no bo wiesz fanki i
papparazi nie dadzą nam żyć. A ja chcę się tobą nacieszyć. Zakochuje się w
robie z każdą chwilą coraz bardziej, wiesz?- zbliżał się już, aby mnie
pocałować, jednak odepchnęłam go. – Tak, masz rację. Zróbmy tak jak mówisz. Ja
też chyba się w Tobie zakochałam- po tych słowach przyciągnęłam go do siebie,
tym razem on oddalił się ode mnie
-Chyba?- w jego oczach widziałam niepewność i zakłopotanie
-Na pewno- poprawiłam się
-Mam ci wierzyć?- nadal stał w bezpiecznej odległości ode
mnie
-Tak- wtedy złożyłam na jego ustach soczystego całusa –
teraz wierzysz?
-Chyba będziesz musiała się bardziej postarać- zarzuciłam
ręce na jego szyje i sprawiłam, że nasze klatki piersiowe stykały się.
Całowaliśmy się jeszcze przez chwilę po czym udaliśmy się w stronę drzwi
frontowych.
-Gdzie wyście się podziewali?!- warknął Lou na przywitanie.
-Yyy, no stary słuchaj- zaczął mój ukochany
-Czy ja o czymś nie wiem?- spytał Tomlinson podejrzanym
głosem.
-Wiesz to chyba koniec Larr’ego- Harry mocno mnie przytulił
-A ja myślałam, że wasz bromance zakończył się jakiś rok
temu, kiedy zaczęłam z robą chodzić, Louis!- usłyszeliśmy Eleanor, która stała
na końcu przedpokoju ze skrzyżowanym rękami na piersiach. Wyglądała jak
obrażone dziecko. Wszyscy zgodnie roześmialiśmy się.
Nasi przyjaciele, kiedy dowiedzieli się, że jesteśmy parą
szczerze nam gratulowali i życzyli szczęścia. Ok. 22 Danielle, Liam, El oraz Lou
pojechali do swoich domów.
Do Harr’ego podszedł Josh, po chwili dołączył do niego Mick.
-Słuchaj mieszkamy na drugim końcu tej ulicy, więc może
Jasmin i Kate mogłyby mieszkać razem z nami przez te dwa tygodnie pobytu w
Londynie?- spytał blondyn, zalewając się rumieńcem.
-Jeżeli dziewczyny tego chcą to nie widzę problemu. Tylko
pamiętajcie, że przez 5 dni muszą być o 7:00 koło nas, żeby moja mama mogła je
zawieźć na miejsce zbiórki. Drugi tydzień możecie spędzić z nim jak chcecie. A
później- zawahał się – pojadą do Polski- dokończył.
Po upływie godziny moje przyjaciółki miały spakowane już
walizki i wszystkie swoje rzeczy.
Przytuliłam je i szepnęłam do ucha- tylko bez żadnych
ceregieli, wiecie grzecznie i spokojnie, tak? – Każda skinęła potakująco głową
-Tylko uważajcie na nie – rzuciłam w stronę chłopców –
Dobrze- drzwi zamknęły się z hukiem.
-Nie martw się, wszystko będzie w porządku. Znam Micka i
Josha od bardzo dawna, to odpowiedzialni i mądrzy faceci. Do niczego nie będą
je zmuszać, ani nic złego im nie zrobią. Dziewczyny są z nimi bezpieczne- Harry
zauważył moje zatroskanie.
-Pewnie masz rację. – uśmiechnęłam się delikatnie – A gdzie
Meg i Niall?
-Myślę, że w waszym pokoju, stamtąd dochodzą te dziwne
odgłosy i śmiechy- poruszył dziwnie brwiami. Rozśmieszyło mnie to. Zapukaliśmy
do sypialni i weszliśmy do niej.
Margaret i Horan leżeli objęci w łóżku. Kiedy nas zobaczyli
poderwali się na równe nogi.
Nie wiem co wtedy we mnie wstąpiło. Stanęłam na palcach i
zmusiłam Harr’ego aby na mnie się schylił. Pocałowałam chłopaka, mimo że był to
krótki pocałunek to i tak moje ciało przeszły drgawki. Nie potrafiłam wyjaśnić
tego w jaki sposób Harry na mnie działał.
Margaret rzuciła mi się w ramiona i niemal mnie
przewróciła.- Ja wiedziałam, że między wami coś ikrzy, no ja wiedziałam!-
wydzierała mi się do ucha.
Usiedliśmy z Loczkiem(pozwolił mi siebie tak nazywać) na
łóżku , które miało być moim, jednak nie miałam jeszcze okazji na nim spać.
Czułam, że takowa się szybko nie nadarzy.
Rozmawialiśmy o tym, co wydarzyło się dzisiejszego wieczoru.
-Wiesz, Meg chciałbym Cię poinformować, że na tą imprezę
przyjechałem prosto z lotniska. Wróciłem z Irlandii. Wypiłem parę piw, więc
uzgodniłem z Harr’ym, że dzisiejszą noc spędzę tutaj. Cieszysz się? – Horan
uśmiechnął się zawadiacko.
Moja przyjaciółka rzuciła się na niego , cmoknęła w policzek
i krzyknęła – Jeszcze się pytasz?!
-Niall właściwie to możesz spędzić tu najbliższe dwa
tygodnie. Dom jest wystarczająco duży, aby nas wszystkich pomieścić. Myślę, że
Margaret będzie szczęśliwa. Możecie zająć ten pokój – powiedział. Irlandczyk
przytulił swojego kumpla, Maggie uczyniła to samo.
-A gdzie ja będę spała?- wywróciłam oczami
-Kochanie, to chyba logiczne, u mnie na górze, no chyba że
nie chcesz- udał minę zbitego psa.
-No skoro nalegasz, to chyba nie mam wyjścia – wciągnęłam
głośno powietrze – nie no, oczywiście, że chcę!- ucałowałam go w policzek.
Harry wziął na górę moją walizkę i wszystkie rzeczy.
„Przeprowadzka” była zakończona po około 10 minutach. Było już przed północą.
Poszłam się wykąpać, trwało to ok. pół godziny, po mnie zrobił to Harry, zajęło
mu to tyle samo czasu ile mnie. W czasie kiedy go nie było ułożyłam się na
kanapie. W pokoju było tylko jedno łóżka, co prawda dwuosobowe …
Harry przyszedł, był bez koszulki, w samych dresach.
- A tobie co odwaliło, raz dwa na łóżko- rozkazał
-Nie kotku ja śpię na kanapie, a ty na łóżku. Nie zapominaj,
że to ja jestem twoim gościem, a nie ty moim- powiedziałam to i naciągnęłam na
siebie kołdrę, która po chwili została ze mnie brutalnie ściągnięta. Harry
wziął mnie na ręce, mimo iż próbowałam go kopnąć, a później wierzgałam się.
Chłopak położył mnie na łóżku i szepnął do ucha – ty śpisz tutaj.
Pochylał się nade mną. Pocałowałam go i stwierdziłam
stanowczo – NIE.
Harry zaśmiał się- myślałaś, że mnie tym przekonasz? O nie,
nie . Założymy się, że spędzisz dzisiejszą noc tutaj?- uśmiechnął się
łobuzersko. Nie zdążyłam odpowiedzieć, bo zaczął mnie łaskotać. Pisnęłam. –
Aaaaaaa, Harolda no przestań, aaaaa, puść mnie, błagam aaaa, stop , stop! To
tortura, proszę – błagałam
-Cicho tam na górze!- usłyszeliśmy z dołu Anne.
-Ona zawsze zjawia się w najmniej odpowiednim momencie-
stwierdził Harold
Roześmialiśmy się. – Tak, więc masz łaskotki?- Harry położył
się koło mnie
-Nie, tak mi się tylko piszczeć chciało- powiedziałam
teatralnym głosem. – Tak, więc- kontynuowałam – nie chcę, żebyś spał na kanapie
– odwróciłam się w jego stronę.
-A ja nie chcę, żebyś ty tam spała i co teraz zrobimy? –
wziął głęboki oddech
-Tak sobie pomyślałam- przeciągałam słowa bawiąc się jego
loczkami- że może moglibyśmy razem spać na łóżku?- przygryzłam dolną wargę.
-Moje modlitwy zostały wysłuchane!- rzekł Harry unosząc ręce
w górę.
-Ale kochanie bez żadnych takich!- przykryliśmy się kołdrą,
wzięłam jedną z wielu poduszek i położyłam ją między nami. Styles popatrzył na
mnie – no ty sobie chyba żartujesz?- rzucił poduszką w kąt pokoju. Zaczęliśmy
się całować, nasze ciała były bardzo blisko siebie.
To wszystko było jak sen, cudowny sen, z którego nie
chciałam się budzić …
No i jest rozdział 6 ;) Chciałabym Was bardzo prosić o pozostawianie komentarzy, bo to dla mnie bardzo dużo znaczy. Dziękuję i miłego czytania życzę ;33
dziewczyno, jesteś zajebista, zajebiście piszesz <3
OdpowiedzUsuńhjahfsxahjnkwdo;mind, no po prostu nie wiem co powiedzieć. kocham cię normalnie <3
OdpowiedzUsuń