środa, 31 października 2012

ROZDZIAŁ 9


Jechaliśmy już od dobrych dwóch godzin.

-Harry, ile jeszcze będziemy jechali?- niecierpliwiłam się

-Jakieś pół godziny. Coś ty taka niecierpliwa- oburzał się mój ukochany

-Harold- skierowałam wzrok na chłopaka- mam do ciebie poważne pytanie

-Hm?- odwrócił się w moją stronę

-Patrz na drogę!- nakazałam

-Pamiętasz nasze pierwsze śniadanie w Holmes Chapel?- pokiwał potakująco głową

-Właśnie-kontynuowałam – dlaczego flirtowałeś, wtedy z Kate?- spytałam niepewnie, przełykając głośno ślinę

-Emm, no wiesz powiedziałaś mi, że jest moją wielką fanką, więc chciałem sprawić jej po prostu radość , no i – zawahał się – pomyślałem, że będziesz zazdrosna, chyba mi się udało, bo odeszłaś od stołu jak poparzona- uśmiechnął się nie kryjąc satysfakcji

-Jasne, ja obrażona? Pff, chyba w twoich snach- prychnęłam

-Taaa, oczywiście- Styles odgarnął niesforną grzywkę

-No tak, nie byłam wtedy zazdrosna!- zarzekałam się

-No załóżmy, że ci wierzę- wreszcie uległ – Ja też mam właściwie do ciebie pytanie- chłopak pokazał swoje urocze dołeczki. Spojrzałam na niego wyczekująco.

-Tego wieczoru, kiedy się poznaliśmy, powiedziałaś mi, że wolałabyś, żebym był Liamem. Nadal tego chcesz?- uśmiech zszedł z jego twarzy.

-Oczywiście, że nie! Harry, przyznaję przed poznaniem ciebie, kiedy jeszcze byłam najzwyczajniejszą fanką, niczym nie wyróżniającą się spośród innych, najbardziej lubiłam z zespołu Payn’a . Był dla mnie ideałem. Myślałam, że kiedy go zobaczę moje serce będzie biło jak szalone, ale tak nie było. Jednak gdy widziałam ciebie moje serce przeszywały drgawki, serce włączało trzeci bieg, a ręce trzęsły się jak szalone. Teraz też tak jest i myślę, że jeszcze przez dłuższy okres się to nie zmieni. Wiem jeszcze jedno. Na sto procent. Po prostu cię kocham i tyle- w oczach zakręciła mi się pojedyncza łza.

-Ja ciebie też kocham, Libby. Przykro mi, że nie mogę cię teraz pocałować, no ale muszę patrzeć na drogę- zauważyłam grymas na jego twarzy, który po chwili przerodził się w zawadiacki uśmiech.

-Może włączę radio ? – nie czekał na moją odpowiedź, tylko przycisnął PLAY

W uszach rozległy mi się dźwięki bardzo dobrze znanej piosenki- Call me maybe

-O nie, nie, nie, lepiej to wyłącz, bo zaraz zacznę śpiewać, a to nie skończy się dobrze ani dla mnie ani dla ciebie. Strasznie fałszuję – jęknęłam

-No to pofałszujmy sobie razem!- Harry był cały w skowronkach. Widziałam jak strasznie kręci go muzyka. No i zaczęło się. Śpiewaliśmy tak głośno, że nie słyszałam własnych myśli


Your stare was holding
Ripped jeans, skin was showing
Hot night, wind was blowing
Where you think going, baby?

Hey, I just met you, and this is crazy,
But here's my number, so call me, maybe?
It's hard to look right, at you baby,
But here's my number, so call me, maybe?
Hey, I just met you, and this is crazy,
But here's my number, so call me, maybe?
And all the other boys,try to chase me,
But here's my number, so call me, maybe?

 

 

Po około trzech minutach naszego wycia, wjechaliśmy w leśną uliczkę.

-Kotku, to już naprawdę niedaleko- oznajmił Harry, a ja wokół widziałam tylko drzewa i nic więcej …

3 komentarze:

  1. <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  2. co tu napisać. Pięknie, nic innego mi do głowy nie przychodzi.

    OdpowiedzUsuń
  3. TO jest zarąbiste :3 szybko pisz dalej ! <3<3<3

    OdpowiedzUsuń