niedziela, 30 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 12



Spędziliśmy w domku już 5 dni tak bardzo nie chciałam stąd wyjeżdżać. Nocne rozmowy, długie spacery, przejażdżki rowerowe- to wszystko sprawiało, że nie przyjmowałam do siebie faktu, iż za parę dni będę musiała opuścić Harrego na okrągłe trzy miesiące.
-Libby, nasza ostatnia noc tutaj. To był wspaniały okres, myślę, że jeden z najlepszych w moim życiu, więc chciałbym ci … no po prostu chodź za mną.- Hazza pociągnął mnie za sobą, a ja posłusznie za nim podążyłam.
-Czemu idziemy na drugi koniec jeziora?- spytałam
-Zobaczysz- odparł tajemniczo chłopak. Szliśmy jeszcze około 10 minut. Nad brzegiem jeziorka stał lampion, podeszłam do niego i przeczytałam na głos napis, który był na nim napisany „ Lib&Harry”. Kąciki moich ust uniosły się ku górze.
-Mówił Ci już ktoś, że jesteś romantykiem?- zarzuciłam ręce na szyję Hazzy.
-Emm, no może parę osób … - słodko się uśmiechnął i objął mnie w pasie, przyciągając do siebie i delikatnie całując. – to jeszcze nie wszystko- dodał po chwili. Spojrzałam na niego pytająco.
- Widzisz tamtą łódkę? – wskazał mi kierunek palcem. Skinęłam potakująco głową.
-No to popływamy sobie trochę po jeziorku- odparł zadowolony – ale najpierw wypuśćmy lampion – uśmiechnęłam się w jego stronę.
-Boję się powiedział Harry- trzymając kurczowo moją dłoń.
-Czego?
-Boje się, że moje serce nie wyrobi na takich obrotach dłużej- położył moją dłoń w okolice jego serca. Naprawdę biło ono bardzo szybko.
-Obawiam się, że będzie musiało wytrzymać- wypuściliśmy lampion, odprowadziliśmy go wzrokiem. Kiedy znikł z pola naszego widzenia, powróciliśmy do pocałunków. Po dłuższej chwili wsiedliśmy na łódkę. Na środku jeziorka Harry przestał wiosłować.
-Zmęczyłeś się kochanie, za słaba kondycja? Mówiłam Ci, że mogę trochę powiosłować- zaśmiałam się.
- HA-HA-HA, bardzo zabawne- Styles udał obrażone dziecko. – dobra, dobra, a teraz zamknij oczy, smarkulo- rozkazał tonem nieznoszącym sprzeciwu.
-Tak jest panie kapitanie- zasalutowałam. Roześmialiśmy się, jednak po chwili moje powieki były już zamknięte. Poczułam jak Harry dotyka mojej szyi.
-Możesz już otworzyć swe piękne oczka- pocałował mnie w policzek. Spojrzałam na dekolt. Widniał na nim łańcuszek z literką „H”. – Nie chcę, żebyś o mnie kiedykolwiek zapomniała, wiesz?
-Nigdy nie zapomnę- przytuliłam mocno chłopaka i trwaliśmy w takim mocnym uścisku na środku jeziorka. Łódka kołysała się delikatnie, a ja nareszcie czułam się szczęśliwa …

 WŁĄCZCIE TĄ PIOSENKĘ https://www.youtube.com/watch?v=rtOvBOTyX00

Nadszedł dzień wyjazdu. Znieśliśmy z Harrym bagaże na dół. Nie chciałam mu pokazywać, jak bardzo przeżywam nasze rozstanie. Wiem, że to tylko trzy miesiące, ale dla mnie to wieczność. Zdaję sobie sprawę, że w Polsce będę musiała wziąć się w garść i ciągle uczyć, żeby dostać się do wymarzone liceum w Londynie. W sumie mam nadzieję, że jak wpadnę w wir nauki to lepiej zniosę rozłąkę. Weszliśmy ze Stylesem jeszcze raz na górę. Nasze ostatnie chwile… Wiem, że brzmi to jak melodramat…
-Będę silna, Harry. Dam radę, ale obiecaj mi proszę, że o mnie nie zapomnisz, dobrze? Nie wytrzymałabym gdybyś … - zakryłam twarz dłońmi i zaszlochałam dosyć głośno.
-Ja mam zapomnieć?- złapał mnie za podbródek. Pokiwałam potakująco głową. – Głupiutka jesteś
-No dzięki- mruknęłam pod nosem
-To ja Cię proszę, żebyś o mnie nie zapomniała. Wiesz … - urwał w połowie zdania


-Wiem. Wiem, że jesteś sławny, ja jestem nikim, ale damy radę. Zobaczysz- złapałam go za dłoń.
-Nikim? Dla mnie jesteś wszystkim- mocno mnie przytulił. Kiedy się od siebie oderwaliśmy zauważyłam, że Harry też uronił łzę.
-Ty płakałeś- pogłaskałam go czule po policzku.
-No ja wiem, ale ciii.. – przykrył mi usta palcem, abym zachowała ciszę.
Pocałowałam go. Mocno i łapczywie, zupełnie jak tonący chwyta się koła ratunkowego. Przyciągnęłam go z całej siły. Harry mocno mnie trzymał. Nie wiedziałam, że kiedyś mnie to spotka, że będę płakała i całowała się jednocześnie…


Patrzyłam na swoje przyjaciółki, które rozstawały się ze swoimi chłopakami …
Nie mogłam na to patrzeć. Na łzy spływające po policzkach Margaret, na siedzącą na chodniku Jasmin i na kopiąco kamyk Kate. Bolało, każdą z nas tak samo …
-Dziewczyny, wskakujcie do auta! – Ann siedziała już za kierownicą.
-Kocham Cię, Harry- pocałowałam go po raz ostatni.
-Ja Ciebie też- ostatni raz mocno go do siebie przyciągnęłam.
Odeszłam szybko. Wsiadłam do auta. Zapanowała niezręczna cisza. Popatrzyłam na Hazze przez okno samochodu. Odjechałyśmy …
Nie wytrzymam bez niego, nie dam rady. A co jeżeli on sobie kogoś znajdzie, co jeżeli już nie będzie mnie chciał?

24 godziny spędziłyśmy w autokarze praktycznie się do siebie nie odzywając, każda słuchała muzyki, oglądała wspólne zdjęcia. Dobijałyśmy się wspomnieniami, które na zawsze w nas zostaną …

niedziela, 16 grudnia 2012

WYWÓD AUTORKI

DZIĘKUJĘ KAŻDEMU ZA WSZYSTKIE WEJŚCIA NA MOJEGO BLOGA. KOCHAM WAS WSZYSTKICH <3 PISZE Z DRUKOWANYCH LITER, ŻEBY PODKREŚLIĆ JAK BARDZO WAŻNA JEST DLA MNIE TA SPRAWA ;3

NA POCZĄTKU PISAŁAM TEGO BLOGA OD NIECHCENIA, NIE CHCIAŁAM CZY TEŻ BAŁAM SIĘ POWIEDZIEĆ O NIM CZŁOWIEKOWI JEDNEMU, KTÓRY JEST DLA MNIE WAŻNY( MAM NADZIEJĘ, ŻE CZŁEK TEN CZYTAJĄC TO BĘDZIE WIDZIAŁ, ŻE TO O NIM).
TERAZ WIEDZĄ O MOIM BLOGU WSZYSTKIE NAJWAŻNIEJSZE DLA MNIE OSOBY, KOCHAM ICH BARDZO <3 I DZIĘKUJĘ ZA WSPARCIE, BO GDYBY NIE WY PEWNIE BYM PRZESTAŁA TO PISAĆ JAKOŚ PO 2 ROZDZIALE, A TAK SIĘ NIE STAŁO.


MAM NADZIEJĘ, ŻE DOBRZE WAM SIĘ CZYTA TEGO BLOGA I ROBICIE TO Z UŚMIECHEM NA RYJKU, O WŁAŚNIE TAKIM ---> :)

DZIĘKUJĘ TEŻ LUDZIOM, KTÓRZY SĄ MOJĄ INSPIRACJĄ DO PISANIA TEGO OPOWIADANIA, INTERNETOVELOVE <3

TO JUŻ CHYBA KONIEC MOJEGO WYWODU, DZIĘKUJĘ ZA WSZYSTKO <3


+ PROSZĘ O KOMENTARZE, TO NA PRAWDĘ WIELE DLA MNIE ZNACZY ;33


                                                                                               Wasza Tajemnicza D.

sobota, 15 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 11



                                         Z PERSPEKTYWY JASMINE
Na wieś do babci Josha jechaliśmy jego autem, około półtorej godziny. Dziadkowie mojego chłopaka byli niesamowicie serdecznymi ludźmi. Gospodarstwo było ogromne, na farmie znajdowało się dużo zwierząt. Świnie, owce, kurczaki, kogut( jeden! Temu to dobrze, tyle babek wokół niego!), psy, koty. Byłam bardzo zawiedziona faktem, iż nie ma tutaj koni.
Jazda konna była moją największą pasją, odkąd małego czynnie uprawiałam ten sport. Moim największym marzeniem był w przyszłości zakup własnego wierzchowca. Po południu wybraliśmy się z Joshem na spacer. Miałam na sobie czarne legginsy, biały t-shirt z flagą Wielkiej Brytanii, na to czarty kardigan i huntery na nogach. Opatuliłam się szalikiem, a na głowę wcisnęłam czapkę z pomponem. Zatrzymaliśmy się przed czymś, co wyglądem przypominało stajnie. Usłyszałam rżenie, puściłam rękę chłopaka i zamaszystym ruchem otworzyłam wielkie drzwi. Weszłam i aż pisnęłam z radości, rzuciłam się Joshowi na szyję. Było 6 boksów, a w każdym po jednym koniu.
-Jess, moją wielką pasją zaraz po graniu na perkusji jest właśnie jazda konna- uśmiechnął się niewinnie- wybierz sobie jakiegoś konia, oprócz Amdeusza, bo on jest i mój i pojedziemy na jakąś przejażdżkę, co? – przytuliłam mocno chłopaka.
Amadeusz był cały czarny, ja natomiast wybrałam Clarę, była to klacz brązowej maści z białą łatą na łbie. Ubraliśmy toczki oraz rękawiczki. Ruszyliśmy. Jechaliśmy przez las, rozmawiając i ciągle się śmiejąc. Na końcu lasu czekała mnie bardzo miła niespodzianka : łąka wrzosowa.  To wszystko wyglądało, jak z filmu. Zsiadłam z Clary, Josh uczynił to samo.
Przyciągnął mnie do siebie.
-Jesteś najpiękniejszą dziewczyną jaką w życiu spotkałem- na te słowa zalałam się rumieńcem.
-A ty najcudowniejszym chłopakiem jakiego spotkałam- odpowiedziałam.
Nasze usta złączyły się w długim, gorącym pocałunku. Wiedziałam, że te dni, które tutaj spędzę zapamiętam do końca życia …


                                Z PERSPEKTYWY MARGARET
-Nialler, gdzie my do cholery jedziemy? – denerwowałam się na swojego chłopaka.
-Oh, kotku uspokój się. Dowiesz się za niedługo. Niespodzianka to niespodzianka, ale powiem Ci, że jak się złościsz to wyglądasz tak serownie- przygryzł dolną wargę.
-Jasne, jasne- prychnęłam. Załadowaliśmy bagaże i ruszyliśmy. Po około 15 minutach jazdy zatrzymaliśmy się na ulicy, koło Nandos.
-Horan! No ty sobie chyba kpiny urządzasz! – warknęłam na chłopaka.
-Margaret, jak przejeżdżam koło Nandos, to muszę się zatrzymać i coś zjeść. Jak tego nie robię to czuję jakbym no jakbym zgrzeszył- popatrzył na mnie śmiertelnie poważnym wzrokiem. Parsknęłam śmiechem.
-No ja z tobą to mam cztery światy- wysiedliśmy z auta.
Niall chciał złapać mnie za rękę, jednak odsunęłam się gwałtownie.
-Przepraszam, Meg ja wiem, że to dla ciebie zbyt wcześnie, aby ujawnić nasz związek- spuścił wzrok.
-Nie!- zaprotestowałam. – Ja po prostu jestem zdziwiona, że chłopak taki jak ty, przystojny, sławny chce pokazać się z taką przeciętną nastolatką jak ja- poczułam jak Niall chwyta moją dloń. Do Nandos weszliśmy ciągle się obejmując i śmiejąc. Zamówiliśmy jedzenie na wynos. Widziałam jak dziewczyny ze stolika pod ścianą pstrykają nam zdjęcia, ale wcale się tym nie przejęłam. Wsiedliśmy do samochodu i po około 20 minutach dojechaliśmy na obrzeża Londynu. Zaparkowaliśmy przed ogromną willą. – Tu spędzimy najbliższe 6 dni- oznajmił Niall.
-Ale … - nie skończyłam, bo nie byłam w stanie wykrztusić ani jednego słowa- w naszym kierunku szedł nie kto inny, jak sam Justin Bieber. Chłopcy przywitali się. Horan przedstawił mnie swojemu przyjacielowi. Ja nadal stałam jak wryta.
W środku willa była jeszcze ładniejsza niż na zewnątrz. Na dodatek poznałam Selenę Gomez!
Jezus Maria, byłam w totalnym szoku, że tacy słynni nastolatkowie opisywani przez brukowce jako rozpieszczone dzieciaki są tacy normalni i zachowują się jak każdy inny człowiek. Urzekło mnie to w nich. Wieczór spędziliśmy oglądając film „ LOL ‘’.
No i chyba polubiłam niespodzianki …


                                            Z PERSPEKTYWY KATHERINE
-Jedziemy na V Festival! – kiedy usłyszałam te słowa, dosłownie oszalałam z radości.
Na miejsce dojechaliśmy wieczorem autem Micka. Zatrzymaliśmy się w hotelu dla uczestników festiwalu. Byłam bardzo podekscytowana najbliższymi dniami, miały występować same gwiazdy : Muse, Paramore, AC DC, Anberlin, Ed Sheeran- plejada najlepszych z najlepszych.
Weszliśmy do hotelowego pokoju i zmęczeni podróżą postanowiliśmy wziąć wspólną kąpiel. Mick delikatnie mył moje plecy- uwielbiałam jego dotyk. Osuszyliśmy się, lecz nie ubraliśmy. Mick składał delikatne pocałunki na moim nagim ciele, zaczynając od dołu brzucha, a kończąc na okolicy szyi. Kiedy skończyliśmy, leżeliśmy owinięci jedynie prześcieradłem.
-Kate jesteś najlepszym, co mnie w życiu spotkało- powiedział Mick.
-Kocham Cię- wpiłam w się jego usta,  a moje ciało wypełniła błoga rozkosz …



sobota, 1 grudnia 2012

ROZDZIAŁ 10


Zatrzymaliśmy się. Wysiadłam z auta. Zaparło mi dech w piersiach. Jeszcze nigdy nie widziałam nic piękniejszego. Jeziorko, wokół las a na prawo mały drewniany domek. Delikatny podmuch wiatru otulił moją twarz, instynktownie włożyłam ręce do kieszeni parki.

-Podoba Ci się? – usłyszałam za sobą głos Hazzy , po czym złożył subtelny pocałunek na mojej szyi. Ja nadal stałam jak zahipnotyzowana. Chłopak stanął koło mnie, obrócił w swoją stronę, lewą rękę położył na mojej tali a prawą wplótł w niesfornie ułożone włosy, przyciągnął do siebie i zachłannie pocałował. Zarzuciłam ręce na jego karku, sprawiając, że nasze klatki piersiowe niemal się stykały. Kiedy w końcu oderwaliśmy się od siebie, co przyszło nam z nie małym trudem, postanowiłam zabrać głos

-Harry, posłuchaj, bo ja chyba nie jestem jeszcze gotowa, ja ... mi się po prostu nie śpieszy – po tych słowach głośno wypuściłam z siebie powietrze

-Libby, nie będę Cię do niczego zmuszał. Mogę czekać tydzień, dwa tygodnie, miesiąc, rok. Powiesz mi, kiedy będziesz gotowa, a ja uszanuję każdą Twoją decyzje- odgarnął mi włosy z twarzy.

-Dziękuję- wyszeptałam, po czym obdarowałam go soczystym buziakiem.

-Podoba Ci się tu?- przytulił mnie do siebie.

-Nigdy nie byłam w piękniejszym miejscu- posłałam mu szczery uśmiech, a on to odwzajemnił.

Postanowiliśmy rozpakować bagaże. Cieszyłam się na myśl o spędzeniu w tym uroczym miejscu najbliższych dni.

Domek był odrestaurowany, jednak zachowano jego starodawny charakter. Okna były całkiem spore, wisiały w nich kremowe firanki. Wystrój wnętrza zachwycił mnie. Co prawda domek był mały, ale wspaniały. Wchodząc do niego ogarniał mnie błogi nastrój.

Na prawo była łazienka razem z toaletą. Dominował w niej błękit, na parapecie były świece i ususzone kwiaty lawendy. Wanna stała na środku pomieszczenia, a na lewo od niej znajdował się niewielki prysznic. Po przeciwnej stronie od łazienki znajdowała się kuchnia. Meble były białe, na wysoki połysk- jak widać nowoczesność również tu zagościła. Ściany pomalowane zostały na jasny fiolet, pod oknem stał szklany stół a wokół niego cztery krzesła. Na końcu przedpokoju znajdował się salon. Dwie pufy, biała kanapa, czarny stolik na środku, pod nim włochaty dywan a na ścianie ogromny telewizor. Przez salon wychodziło się na taras, tam również był stół i parę krzeseł. W salonie znajdowały się schody prowadzące na górę.

Sypialnia- tylko ona znajdowała się na górnym piętrze chatki. Nie mam słów, żeby ją opisać.

-Wow- to jedyne słowo, które z siebie wydobyłam, gdy ją ujrzałam.

Centralne miejsce pokoju zajmowało duże łóżko z białą ramą, po bokach dwa stoliki nocne, a na ścianie zegar. Przed łóżkiem znajdował się dywan w kolorze mięty- był to jedyny mocniejszy akcent w tym pomieszczeniu. Z sypialni wychodziło się na mały balkon. Stały tam dwa fotele a między nimi stolik. Wszystko schowanie pod daszkiem.

Po zwiedzeniu całego domku, usiedliśmy w kuchni zajadając się kanapkami z szynką, sałatą i pomidorem.

-Dom dostaliśmy wraz z siostrą w spadku po babci, rok temu. Przeprowadziliśmy tu gruntowny remont, jednak chcieliśmy zachować jego stary styl- kontynuował swoją opowieść Harry- kiedy mam już wszystkiego dosyć przyjeżdżam właśnie tutaj, spokój tu panujący jest uzależniający

-Tak, gdybym miała taki domek, też bym często tu przyjeżdżała. Harry mam do Ciebie pytanie- chłopak spojrzał na mnie wyczekująco- w przedpokoju na ścianie jest bardzo wiele zdjęć, na wielu z nich jesteś z jakąś dziewczyną. Mogę wiedzieć kim ona była czy nie za bardzo?

-To Kim, moja przyjaciółka. Właściwie była przyjaciółka. Ona, ona … popełniła samobójstwo- głos chłopaka uległ załamaniu.

-Harry, ja przepraszam, nie wiedziałam. Nie powinnam pytać. Przepraszam- byłam wściekła na samą siebie, jak zwykle JA i ta moja ciekawość.

-Daj spokój, Libby, skąd mogłaś wiedzieć, nie gniewam się na Ciebie. Z Kim znałem się od pieluchy, nasze mamy się przyjaźniły. Chodziliśmy razem do klasy. Wszyscy myśleli, że jesteśmy parą, ale byliśmy po prostu dobrymi przyjaciółmi. Kim przedawkowała środki nasenne i popiła je alkoholem. Jakieś pół roku przed jej śmiercią, jej koledzy, których z całego serca nie lubiłem nakręcili filmik na którym jest pijana, tańczy na stole i rozbiera się przy tym. Wrzucili to do sieci. Dziewczyna nie wytrzymała, nie umiałem jej pomóc … Czasem mam wrażenie, że to moja wina … Jestem beznadziejny

-Przestań tak mówić! Jak dla mnie jesteś najlepszym chłopakiem na świecie, to nie jest Twoja wina!

-Czasem mi jej tak strasznie brakuje, ale mam wspaniałych przyjaciół, a teraz jeszcze Ciebie … - uścisnęłam dłoń chłopaka, czułam że jest mu ciężko. Tak bardzo go kochałam.!