Spędziliśmy w domku już 5 dni tak bardzo nie chciałam stąd
wyjeżdżać. Nocne rozmowy, długie spacery, przejażdżki rowerowe- to wszystko
sprawiało, że nie przyjmowałam do siebie faktu, iż za parę dni będę musiała
opuścić Harrego na okrągłe trzy miesiące.
-Libby, nasza ostatnia noc tutaj. To był wspaniały okres,
myślę, że jeden z najlepszych w moim życiu, więc chciałbym ci … no po prostu
chodź za mną.- Hazza pociągnął mnie za sobą, a ja posłusznie za nim podążyłam.
-Czemu idziemy na drugi koniec jeziora?- spytałam
-Zobaczysz- odparł tajemniczo chłopak. Szliśmy jeszcze około
10 minut. Nad brzegiem jeziorka stał lampion, podeszłam do niego i przeczytałam
na głos napis, który był na nim napisany „ Lib&Harry”. Kąciki moich ust
uniosły się ku górze.
-Mówił Ci już ktoś, że jesteś romantykiem?- zarzuciłam ręce
na szyję Hazzy.
-Emm, no może parę osób … - słodko się uśmiechnął i objął
mnie w pasie, przyciągając do siebie i delikatnie całując. – to jeszcze nie
wszystko- dodał po chwili. Spojrzałam na niego pytająco.
- Widzisz tamtą łódkę? – wskazał mi kierunek palcem.
Skinęłam potakująco głową.
-No to popływamy sobie trochę po jeziorku- odparł zadowolony
– ale najpierw wypuśćmy lampion – uśmiechnęłam się w jego stronę.
-Boję się powiedział Harry- trzymając kurczowo moją dłoń.
-Czego?
-Boje się, że moje serce nie wyrobi na takich obrotach
dłużej- położył moją dłoń w okolice jego serca. Naprawdę biło ono bardzo
szybko.
-Obawiam się, że będzie musiało wytrzymać- wypuściliśmy lampion,
odprowadziliśmy go wzrokiem. Kiedy znikł z pola naszego widzenia, powróciliśmy
do pocałunków. Po dłuższej chwili wsiedliśmy na łódkę. Na środku jeziorka Harry
przestał wiosłować.
-Zmęczyłeś się kochanie, za słaba kondycja? Mówiłam Ci, że
mogę trochę powiosłować- zaśmiałam się.
- HA-HA-HA, bardzo zabawne- Styles udał obrażone dziecko. –
dobra, dobra, a teraz zamknij oczy, smarkulo- rozkazał tonem nieznoszącym
sprzeciwu.
-Tak jest panie kapitanie- zasalutowałam. Roześmialiśmy się,
jednak po chwili moje powieki były już zamknięte. Poczułam jak Harry dotyka
mojej szyi.
-Możesz już otworzyć swe piękne oczka- pocałował mnie w
policzek. Spojrzałam na dekolt. Widniał na nim łańcuszek z literką „H”. – Nie
chcę, żebyś o mnie kiedykolwiek zapomniała, wiesz?
-Nigdy nie zapomnę- przytuliłam mocno chłopaka i trwaliśmy w
takim mocnym uścisku na środku jeziorka. Łódka kołysała się delikatnie, a ja
nareszcie czułam się szczęśliwa …
WŁĄCZCIE TĄ PIOSENKĘ https://www.youtube.com/watch?v=rtOvBOTyX00
Nadszedł dzień wyjazdu. Znieśliśmy z Harrym bagaże na dół.
Nie chciałam mu pokazywać, jak bardzo przeżywam nasze rozstanie. Wiem, że to
tylko trzy miesiące, ale dla mnie to wieczność. Zdaję sobie sprawę, że w Polsce
będę musiała wziąć się w garść i ciągle uczyć, żeby dostać się do wymarzone
liceum w Londynie. W sumie mam nadzieję, że jak wpadnę w wir nauki to lepiej
zniosę rozłąkę. Weszliśmy ze Stylesem jeszcze raz na górę. Nasze ostatnie
chwile… Wiem, że brzmi to jak melodramat…
-Będę silna, Harry. Dam radę, ale obiecaj mi proszę, że o
mnie nie zapomnisz, dobrze? Nie wytrzymałabym gdybyś … - zakryłam twarz dłońmi
i zaszlochałam dosyć głośno.
-Ja mam zapomnieć?- złapał mnie za podbródek. Pokiwałam
potakująco głową. – Głupiutka jesteś
-No dzięki- mruknęłam pod nosem
-To ja Cię proszę, żebyś o mnie nie zapomniała. Wiesz … -
urwał w połowie zdania
-Wiem. Wiem, że jesteś sławny, ja jestem nikim, ale damy
radę. Zobaczysz- złapałam go za dłoń.
-Nikim? Dla mnie jesteś wszystkim- mocno mnie przytulił.
Kiedy się od siebie oderwaliśmy zauważyłam, że Harry też uronił łzę.
-Ty płakałeś- pogłaskałam go czule po policzku.
-No ja wiem, ale ciii.. – przykrył mi usta palcem, abym
zachowała ciszę.
Pocałowałam go. Mocno i łapczywie, zupełnie jak tonący
chwyta się koła ratunkowego. Przyciągnęłam go z całej siły. Harry mocno mnie
trzymał. Nie wiedziałam, że kiedyś mnie to spotka, że będę płakała i całowała
się jednocześnie…
Patrzyłam na swoje przyjaciółki, które rozstawały się ze
swoimi chłopakami …
Nie mogłam na to patrzeć. Na łzy spływające po policzkach
Margaret, na siedzącą na chodniku Jasmin i na kopiąco kamyk Kate. Bolało, każdą
z nas tak samo …
-Dziewczyny, wskakujcie do auta! – Ann siedziała już za
kierownicą.
-Kocham Cię, Harry- pocałowałam go po raz ostatni.
-Ja Ciebie też- ostatni raz mocno go do siebie
przyciągnęłam.
Odeszłam szybko. Wsiadłam do auta. Zapanowała niezręczna
cisza. Popatrzyłam na Hazze przez okno samochodu. Odjechałyśmy …
Nie wytrzymam bez niego, nie dam rady. A co jeżeli on sobie
kogoś znajdzie, co jeżeli już nie będzie mnie chciał?
24 godziny spędziłyśmy w autokarze praktycznie się do siebie
nie odzywając, każda słuchała muzyki, oglądała wspólne zdjęcia. Dobijałyśmy się
wspomnieniami, które na zawsze w nas zostaną …
ciary, na całym ciele ciary..
OdpowiedzUsuń