Kate siedziała na kafelkach, miała na sobie biały,
rozciągnięty t-shirt i bordowe majtki.
Włosy upięte wysoko w koński ogon, który tym razem nie był
perfekcyjny, pojedyncze pasma okalały czoło filigranowej dziewczyny. Wokół niej
leżały zużyte chusteczki, masa zużytych chusteczek i … testy ciążowe, było ich
około piętnastu. Podniosłam jeden z podłogi- dwie czerwone kreski, wiedziałam,
co to oznacza. Usiadłam obok przyjaciółki, objęłam ją ramieniem, a ona wtuliła
się we mnie, jak małe dziecko.
-Ja, ja … - zaczęła Kate, głośno łkając – ja myślałam, że to
zatrucie, ale kiedy nie dostałam miesiączki, to … - przerwała, zalewając się
łzami, od ich nadmiaru krztusiła się i głośno kaszlała.
-Cśśś, cśśś, mała, jakoś to będzie, poradzimy sobie-
głaskałam ją pieszczotliwie po włosach.
Wyciągnęłam dyskretnie komórkę i napisałam wiadomość do Meg
i Jasmin.
-Chodź, Katherine, trzeba trochę tu posprzątać i ty musisz
się ogarnąć- wstałyśmy z posadzki. Przyjaciółka poszła się przebrać i zmyć
rozmazany makijaż, a ja wzięłam się za sprzątanie łazienki. Wyrzuciłam
wszystkie chusteczki i testy do kosza, oprócz jednego, zapakowałam go
pośpiesznie do woreczka i wrzuciłam do torebki.
-Jak Katie ochłonie, to na pewno będzie chciała jakąś
pamiątkę po tym wydarzeniu- pomyślałam. Zbiegłam do salonu, blondynka już tam
siedziała. Wyglądała o niebo lepiej. Po chwili do domu wparowała Margaret wraz
z Jasmin. Dziewczyna opowiedziała dwóm pozostałym o swojej nieplanowanej ciąży.
One nie kryły zaskoczenia.
-Dzisiaj porozmawiam z mamą, muszę być z nią szczera.
-A co masz zamiar zrobić z dzieckiem? Jesteś młoda, to może
pokrzyżować twoje plany, tak samo, jak Micka. Myślałaś o aborcji?- Meg upiła
łyk wody.
-Oszalałaś? Przecież to jest niehumanitarne! – wydarła się
na nią Jess.
-Nie, nie potrafiłabym usunąć dziecka. Jak będę musiała, to
po porodzie oddam je do adopcji.- Katie myślała całkiem racjonalnie.
-Dobrze, a co z Mickiem?- spytałam
-Przyjeżdża za tydzień, wtedy mu powiem. Boje się, że mnie
zostawi- jej oczy zrobiły się szklane.
-Nie zostawi, nie zostawi …
O 22 byłam już w domu. Jasmin nocowała u Katherine, więc nie
musiałam się o nią, aż tak bardzo martwić.
-A ty czemu tak późno do domu wróciłaś, moja droga?- Dorothy
zaskoczyła mnie swoją obecnością w domu.
-Ty nie w pracowni, mamo?
-Na twoje nieszczęście, nie.
-Przepraszam, spotkałam się z dziewczynami. Straciłam
rachubę czasu.
-Jak zawsze- obraziła się.
Weszłam do swojego pokoju. Musiałam pouczyć się jeszcze na
klasówkę z chemii, cholerne sole. Długo nie nacieszyłam się samotnością, bo po
paru minutach wparowała moja rodzicielka. Myślałam, że znowu urządzi mi
godzinne kazanie, na które nie miałam ani ochoty, ani czasu.
-Mogę pożyczyć 10 złotych? Mam całą stówę i nie chcę
rozmieniać-spytała grzecznie.
-Tak, proszę, weź z torebki.
-Wiesz, że tatę znowu przenieśli?
-Tak? Tym razem gdzie?
-Centrum Londynu, dostał stałą posadę – uśmiech zagościł na
mojej twarzy.
-Mamo, bo ja muszę ci coś powiedzieć …- zdecydowałam, że to najlepszy
moment na opowiedzenie jej o tym, co miało miejsce na obozie.
-Libby? Libby błagam powiedz, że to nie o to chodzi –
Dorothy trzymała w ręce zawinięty test ciążowy.
-Boże, nie!- wyrwałam go z jej rąk.
-To, jak mi to wytłumaczysz?- splotła ręce na piersiach
-Ahh, mamo, Katherine jest w ciąży …
- O Boże, co na to Lilianna?
-Jeszcze jej nie powiedziała …
- Córeczko musisz ją teraz wspierać, bez względu na
wszystko.
-Wiem, wiem
-O czym chciałaś ze mną porozmawiać?- usiadła na moim łóżku.
-No, bo jak byłyśmy w Londynie …
Po upływie godziny mama wiedziała już o wszystkim, z
początku mi nie uwierzyła, ale pokazałam jej zdjęcia i łańcuszek od Hazzy.
O północy weszłam na laptopa, zadzwonił Harry. Nie
powiedziałam mu nic o ciąży Katherine, nie chciałam zawracać mu głowy. Miał
teraz dużo roboty, zaczęli przygotowania do dwumiesięcznej trasy koncertowej.
Trudno mi było go okłamywać, ale stało się szczęście w nieszczęściu, mama
entuzjastycznie podeszła do mojej propozycji zamieszkania w Londynie.
Tym się cieszyłam z Harrym przez całą noc, tak długo, że aż
nie poszłam do szkoły…
<3<3<3<3<3
OdpowiedzUsuńZapraszam na pierwszy, jedyny w swoim rodzaju obóz dla bloggerów w lipcu na Riwierze Adriatyckiej, nie wiesz gdzie jechać na wakacje? dołącz do nas :))
OdpowiedzUsuńKliknij tu = Obóz w Cesenatico:)
Zapraszam też do wydarzenia nawet jako niezdecydowaną i zapraszania znajomych lub innych blogerek, może pojedziecie razem :))
Wydarzenie na facebooku :)